Klątwa Orwella
Czym jest klatka psychologiczna? Jest to zewnętrzne wskazanie potencjalnego zagrożenia z jednoczesnym poczuciem zadowolenia z aktualnego otoczenia i pominięciem własnego duchowego wnętrza. Życie tu i teraz, zlęknione o przyszłość, pomijające własną głębię. Zbiór ludzi żyjących w powyższy sposób jest martwą społecznością. Przy takiej bazie funkcjonowania tworzy się umysł totalitarnie zorganizowany. Już sama gotowość wyglądania totalitaryzmu generuje w głowie totalitarną półkę czekającą na wypełnienie odpowiednimi treściami. Im bardziej widzimy orwellowski świat, tym bardziej w nim się zanurzamy i tym silniej on w nas rezonuje, a w konsekwencji także pojawia się wokół. Bez wrogów totalitaryzmu nie ma totalitaryzmu; bez stworzenia zagrożenia możliwym totalitaryzmem nie można wprowadzić totalitarnego remedium. Model orwellowski tworzy powyższe dwie strony totalitarnej monety, jest pseudozbawczym trucicielem przestrzeni społecznej. Jest jak psychologiczne zaklęcie na ludzkie ego wzmacniane tendencjami narcystycznymi, jako remedium na straumatyzowanie wychowawcze, polityczne, sytuacyjne. Ludzie ufają własnemu wypatrywaniu zagrożeń, czują się bezpieczniejsi, ale nie są w stanie wypatrzeć siebie, a bez poczucia siebie stają się zagrożeni zewnątrzsterownością, więc tym bardziej czują się zmuszeni wyszukiwać zagrożeń dookoła, by mieć intelektualną namiastkę emocjonalnej stabilności względem niezachwianego tu i teraz. Uwalniający się od świata orwellowskiego nie jest człowiekiem wolnym, jest zniewolony uwalnianiem. I tylko czekać na Wielkiego Brata, który usystematyzuje uwolnienie. Tak właśnie się tworzy systemowa ciągłość totalitaryzmu z okresami regresu i progresu. Wolność nie tkwi w otoczeniu, wolność może tkwić w nas, a wolni my tworzymy otoczenie sprzyjające wolności. Człowiek nieorwellowski, to człowiek z samodefiniującą się płynną wewnętrzną wolnością, zdolny odpowiadać na zmienność otoczenia. Nigdy nie jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, bo zawsze mamy wybór postawy. Zawsze możemy wybrać fragment dnia na zanurzenie się w sobie, posłuchanie pulsu własnego wszechświata. Świat orwellowski, to świat niezdolnych słuchać siebie, uciekających od swej martwoty. Drugi człowiek jest we mnie, bo ja jestem drugim człowiekiem; Ojczyzna jest we mnie, bo ja jestem Ojczyzną. Im mniej jesteś w sobie, tym bardziej dekonstruujesz świat, aby nie czuć cierpienia z niemożności bycia w sobie. Wokół trumny płyną łzy, bo trumna nie płacze, a pochłania w siebie zwłoki, tylko wtedy jest sensowna. Klątwa Orwella jest też taką właśnie trumną. Masz wybór między społeczną duchowością, a orwellowskim więzieniem. Każdego jednego dnia, każdej godziny, minuty, sekundy masz wybór.
Komentarze